8 kwietnia 2016 12:19

FEN 11: Warsaw Time

FEN 11: Warsaw Time

Warszawa, Hala Torwar

 Autor: Paweł Sawicki

Zdjęcia dzięki uprzejmości FEN

Sobota 19 marca było świętem dla fanów MMA i kickboxingu w Polsce. Na warszawskiej hali Torwar zaprezentowali się najlepsi polscy zawodnicy dwóch wymienionych dyscyplin podczas gali FEN 11: Warsaw Time. Przedstawiamy wam relację z gali, na której mieliśmy przyjemność być.

W pierwszej walce gali Marcin Gałązka z Klubu Walki Grappler Mińsk Mazowiecki poddał w drugiej rundzie Jakuba Łętowskiego z Fenixa Warszawa. Pojedynek dwóch młodych zawodników był chaotyczny, jednak to podopieczny Marcina Frankiewicza dyktował warunki pojedynku i decydował w której płaszczyźnie ma się rozgrywać. Łętowskiemu nie można odmówić serca do walki, jednak odklepał dźwignię na łokieć i musiał uznać wyższość rywala.

un58

W drugiej walce gali Adrian Błeszyński ze Sportowego Zagłębia zafundował nokaut ściągniętemu na ostatnią chwilę Tomaszowi Lepiarskiemu. Lepiarski zastąpił Michała Tarabańko i można powiedzieć, że przyjął na siebie potężny cios, który rzucił go bezwiednie na matę. Wygląda więc na to, że Błeszyński będzie walczy już w głównych walkach gali.

un44

Nie udał się debiut w MMA uczestnikowi programu MTV ‘’Ekipa z Warszawy’’. Alan Kwieciński poznał gorycz porażki w walce z Michałem Miłkiem. Zawodnik z Lubina nie dał najmniejszych szans Kwiecińskiemu, którego poddał na kilka sekund przed końcem walki dźwignią na łokieć. Po walce Alan odepchnął swój narożnik, wykazując postawę wybitnie niesportową.

un30

W ostatniej walce karty wstępnej zmierzyły się dwie najlepsze kickboxerki w Polsce. Iwona Nieroda z Diamentu Pstrągawa pokonała na punkty Judytę Niepogodę z Gladiatora. Osobiście dopatrzyłem się tam wielu ciosów na blok i ciężko mi się pogodzić z decyzją sędziów, gdyż Nieroda wygrała tylko pierwszą rundę, a w trzeciej podopieczna Andrzeja Wasilewskiego całkowicie zdominowała zawodniczkę reprezentującą klub z Pstrągawy. Sędziowie jednak widzieli to inaczej i przyznali zwycięstwo Nierodzie.

un13

Bardzo wyrównaną walkę stoczyli Bartłomiej Kopera z Vera/Zenith Łódź i Sebastian Kotwica ze Szkoły Walki Drwala. Ostatecznie sędziowie wskazali na fightera z Łodzi, który potrafił wstawać po obaleniach lepszego zapaśniczo przeciwnika. Kotwica przegrywał w wymianach stójkowych, czym dał sędziom pretekst, by ten element zapisać na korzyść zwycięskiego Bartłomieja Kopery.

gl61

Do kolejnej walki wyszedł celebryta, przedsiębiorca, a w sobotni wieczór solidny fighter Palestry Warszawa, Marcin Szreder. Niesiony ogromnym dopingiem swoich fanów zawodnik nie dał najmniejszych szans Ayatcowi Yahsiemu dominując przez pełne trzy rundy. Szreder jednak nie uniknął wszystkich ciosów, zwłaszcza podbródkowych. Przeciwnik jednak nie pokazał nic więcej, no może poza odpornością, wytrzymując do ostatniego gongu.

fen10-19

Niespodziankę zdaniem wielu ekspertów sprawił jednak Marcin Naruszczka, który krótkim prawym sierpowym znokautował Rafała Haratyka. Mistrz PLMMA zaczął w swoim stylu od pójścia na całość, jednak trener Mirosław Okniński szybko przytemperował swojego podopiecznego. Mistrz PLMMA postawił na miksowanie ciosów i obaleń, chociaż w pierwszej rundzie Haratyk lepiej sobie radził, to już na początku drugiej Naruszczka zdobył punkt obalając rywala. Później w jednej z wymian trafił krótkim prawym, a dobicie przeciwnika w parterze pozostało już tylko formalnością.

gl38

Nikolaj Falin pokonał po dogrywce Arkadiusza Wrzoska z Legia Fight Club. Imponujący warunkami fizycznymi zawodnik nie poradził sobie z bardziej doświadczonym rywalem. Na pewno to dopiero początek kariery Arkadiusza Wrzoska, który ma potencjał, by stać się polskim Semmy’m Schiltem, czyli objąć tron w wadze ciężkiej polskiego kickboxingu po Tomaszu Sararze i Michale Turyńskim.

fen10-14

Wspomniany Tomasz Sarara powrócił za to udanie po operacji przepukliny. Zawodnik Mike’s Gym pewnie wypunktował Ivana Bartka ze Słowacji. Zawodnik z Krakowa przespał początek pierwszej rundy, ale szybko wrócił do walki i nie dał szans weteranowi Kunlun Fight. Tym samym czekamy na kolejne wielkie walki Tomasza, którego śmiało można umieścić w pierwszej piątce najlepszych na świecie.

fen10-09

Fani MMA ostrzyli sobie zęby na walkę Pawła Żelazowskiego z Dziki Wschód Biała Podlaska z Albertem Odzimkowskim ze Szkoły Walki Drwala. Spodziewaliśmy się ciężkich wymian przez pełne trzy rundy, a skończyło się poddaniem w niecałą minutę. Po zaczepkach w stójce Odzimkowski sprowadził rywala na matę, a tam podopieczny Łukasza Grochowskiego błyskawicznie skręcił się do dźwigni na łokieć i odklepał rywala. Żelazowski teraz według słów prezesa, Pawła Jóźwiaka zmierzy się w kolejnej walce o pas organizacji.

gl25

W jednej z dwóch walk emitowanych w telewizji Polsat pojawiło się dwóch byłych siłaczy. Były mistrz Europy w kulturystyce klasycznej i publicysta SdW, Akop Szostak przegrał z byłym strongmanem, Tyberiuszem Kowalczykiem. Pojedynek był błyskawiczny, Kowalczyk trafił Szostaka, który schował się za podwójną gardą, następnie trafił kolanem, kilkoma ciosami i zmusił sędziego do przerwania pojedynku.

fen10-07

W walce wieczoru zawodnik Linke Gold Team, Roman Szymański udowodnił, że pokładane w nim nadzieje mogą się ziścić. Podopieczny Mariusza i Macieja Linke nie dał najmniejszych szans mistrzowi PLMMA w wadze lekkiej, Marianowi Ziółkowskiemu. Szymański kontrolował 4 rundy pojedynku, w których obalał rywala i pracował z góry. W piątej rundzie nieco przystopował i oddał pola podopiecznemu Mirosława Oknińskiego, jednak nie oddał pola do samego końca i zasłużenie został pierwszym mistrzem FEN.

fen10-02

Po walce wieczoru w klatko-ringu FEN pojawił się Igor Kołacin, który stoczył jedną rundę z Krzysztofem Pietraszkiem. Pietraszek przyjechał na ostatnią chwilę na galę i pomiędzy pierwszą, a drugą rundą odmówił dalszej walki tłumacząc się zmęczeniem. Tym samym Igor Kołacin zakończył piękną karierę zwycięstwem, czego serdecznie mu gratulujemy!

fen10-10

Jeśli chodzi o galę, była ona bardzo udana, niemal do ostatniego miejsca wypełniona hala warszawskiego Torwaru. Kolejnym plusem jest dawanie szansy zawodnikom nie tylko największych klubów, ale tym, którzy się wyróżniają w danym regionie. In minus na pewno zapiszemy wpuszczenie fanów na halę już po rozpoczęciu pierwszej walki, co nie powinno się więcej powtórzyć organizacji. Warszawski debiut FEN można jednak zaliczyć do udanych i czekamy z niecierpliwością na FEN 12 we Wrocławiu.