6 lutego 2017 20:04

Ashwagandha – dla sylwetki i zdrowia

Ashwa

Autor: Janusz Ziółkowski

Ekstrakty roślinne w świecie zdominowanym przez typową chemię nie są zbyt popularną częścią sloganów marketingowych, przynajmniej wśród osób nastawionych wyłącznie na rezultaty. Wszak roślinne środki najczęściej są kojarzone właśnie ze słabszym działaniem i zarazem niższą skutecznością. Co jednak znajduje się w popularnych i uznanych za bardzo dobrze oddziałujące na funkcjonowanie organizmu i rozwój mięśni środkach takich jak żeń-szeń czy boosterach testosteronu opartych o tribulus terrestris? Odpowiedź brzmi: ekstrakty roślinne lub elementy pochodzące z konkretnych roślin. Ashwagandha – nazywana również żeń-szeniem indyjskim – jest jedną z tych roślin, które to są mało znane w ujęciu powszechnym, ale rozpoznawalne i doceniane w środowisku sportowym, zdrowotnym i dietetycznym. Do czego może się przydać naszemu organizmowi? Czy może być przydatna przy treningach? Zapraszam!

Ashwagandha

Ashwagandha jest rośliną zaliczaną do psiankowatych roślin zielnych. Swego czasu była popularnie wykorzystywana w medycynie, zaś później nawet w przemyśle kosmetycznym. Głównie pozyskuje się ją ze względu na właściwości antydepresyjne i stabilizujące nastrój oraz jego ewentualne wahania. Żeń-szeń indyjski, podobnie jak klasyczna odmiana, z którą mamy do czynienia w suplementacji, niezwykle pozytywnie wpływa na nasz organizm w zakresie poprawiania niektórych funkcji umysłowych oraz podnoszenia witalności. Chodzi przede wszystkim o minimalizowanie stresu i jego ewentualnych efektów, poprawę pamięci czy niwelowanie zmęczenia psychicznego przy jednoczesnym zapewnianiu komfortu na tym tle. Wszystko dzięki jej wpływowi na wrażliwość receptorów odpowiedzialnych za wiązanie serotoniny. Ponadto, był wykorzystywany w medycynie jako środek przy leczeniu takich schorzeń jak reumatyzm, a nawet zwykłym kaszlu i zmianach skórnych!

Wykorzystywano zarówno korzenie, jak i owoce rośliny. Pierwsza z wymienionych części jest niezwykle bogata m.in. w różnego rodzaju alkaloidy, witanolidy, fenolokwasy, fitosterole. Wiele źródeł wspomina również, że to właśnie związki nazywane sitoindozydami nadają owym ekstraktom roślinnym moc przeciwstresową, przy jednoczesnym pobudzaniu makrofagów. Można śmiało powiedzieć, iż Ashwagandha w ujęciu medycznym i zdrowotnym jest rośliną wielofunkcyjną o działaniu wielopłaszczyznowym. Warto jeszcze wspomnieć, że jej stosowanie przynosi korzyści w postaci podnoszenia odporności organizmu czy czynności tarczycy. Swego czasu była – i jest nadal – z powodzeniem wykorzystywana jako środek na poprawę osłabionych funkcji seksualnych. Suplementacja oddziałuje również na hormony i nierzadko dołącza się ją do działań zdrowotnych w celu uregulowania gospodarki hormonalnej. Dzięki zawartości witanolidów żeń-szeniowi indyjskiemu przypisuje się następujące właściwości:

  • przeciwnowotworowe,
  • cytotoksyczne,
  • wspomagające funkcjonowanie wątroby,
  • antyseptyczne,
  • obniżające ciśnienie krwi (tzw. hipotensyjne).

Nie należy zapominać, iż wyciągi z Ashwagandhy wykazują tzw. działanie adaptogenne, czyli w zasadzie zwiększają nasze możliwości adaptacji do środowiska. Wysiłek fizyczny czy nawet problemy codzienne mogą ogromnie obciążać organizm i właśnie z tego względu należy zadbać o właściwą regenerację. Oczywiście nie tylko… Regeneracja następuje po fakcie, jednakże istotne jest także by zapobiegać i minimalizować. Największe obciążenia występują w przypadku ciężkich treningów (wysiłek fizyczny) w połączeniu z codziennym obciążeniem psychicznym (choćby silny stres). Takie zestawienie może również oddziaływać negatywnie w stosunku do układu odpornościowego, obniżając jego aktywność i jednocześnie osłabiając odporność. Środki o charakterze adaptogennym są chętnie używane chociażby ze względu na możliwość zwiększania odporności organizmu na różnorodne czynniki. Związki zawarte w żeń-szeniu indyjskim są w stanie nasilać aktywność komórek odpornościowych, co de facto pobudza je do bardziej intensywnej pracy na rzecz ogólnej immunologii organizmu. Warto wspomnieć, iż wspomaganie pracy układu immunologicznego nie jest jedynie działaniem prozdrowotnym mającym na celu zmniejszenie ryzyka chorób, infekcji itp. Niemniej jednak dla większości ludzi tak to wygląda… Sprawne funkcjonowanie układu odpornościowego może przekładać się na rezultaty treningowe. Nie należy zapominać, iż suplementacja odpowiednimi dawkami Ashwagandy może mieć wpływ na zwiększenie produkcji tlenku azotu (NO), który jest nieocenionym elementem sprawności niektórych układów, a także możliwości wysiłkowych. Nie jest jednak powiedziane, iż ekstrakty z tej rośliny wywierają taki nacisk na wytwarzanie tego związku jak np. popularne i oparte najczęściej na działaniu argininy boostery NO.

Przydana dla sportowców

Wydawać by się mogło, że suplementacja Ashwagandą niesie za sobą korzyści wyłącznie zdrowotne i to dla każdego. Większy nacisk kładzie się jednak na konkretną grupę wiekową… Dlaczego? Otóż wspominałem, że żeń-szeń indyjski był powszechnie wykorzystywany w przypadkach osłabienia funkcji seksualnych, prawda? Jest to niejako powiązane z wiekiem – im starsi jesteśmy, tym większemu pogorszeniu ulega sprawność seksualna czy potencja. Cały efekt krąży również wokół produkcji i zarazem ilości hormonów płciowych, z których najpopularniejszym przykładem jest testosteron. Oczywiście już od długiego czasu wiemy, że hormony płciowe nie ograniczają się w działaniu wyłącznie do funkcji seksualnych, ale i wywierają silny wpływ na możliwości wysiłkowe, regenerację czy aspekty sylwetkowe (anabolizm, spalanie tkanki tłuszczowej).

Witanolidy zawarte w żeń-szeniu indyjskim wykazują strukturalne podobieństwo do steroidów znajdujących się w naszym organizmie, a więc hormonów płciowych. Dzięki temu mogą wykazywać również i podobieństwo w działaniu na organizm. Sportowcy od lat szukają jak najlepszych rozwiązań podwyższających produkcję testosteronu, gdyż znają jego rolę. Podobnie jest ze znienawidzonym, szczególnie przez osoby zajmujące się dyscyplinami sylwetkowymi, hormonem katabolicznym – kortyzolem. Zazwyczaj dążymy do tego by uzyskać „złoty środek”: wysoki poziom testosteronu i niski poziom kortyzolu. Oczywiście pamiętając by nie blokować tego drugiego całkowicie, gdy może to tylko zafundować nam przykre konsekwencje. Na co powinno się zwracać uwagę? Przede wszystkim na stosunek między obydwoma hormonami. Większa ilość testosteronu przy zmniejszeniu kortyzolu może być gwarantem podwyższenia możliwości wysiłkowych, nasilenia regeneracji, ogólnego rozwoju mięśni (również objętościowego) oraz skutecznego spalania tkanki tłuszczowej. Dlatego też badania nad Ashwagandha były w niektórych środowiskach tak cenione… Początkowo badano z reguły osoby z problemami seksualnymi, u których produkcja m.in. hormonów płciowych była zaburzona. Prace te stanowiły jednak dobry punkt odniesienia, gdyż te same hormony kierujące funkcjami seksualnymi, są wykorzystywane w sportach siłowych, sylwetkowych i nie tylko. Dla przykładu, 2012 rok był czasem, w którym Ahmad podawał osobom podzielonym na trzy grupy sproszkowany korzeń żeń-szenia indyjskiego. Oczywiście osoby te borykały się ze wspomnianymi wcześniej problemami. Badaczowi udało się udowodnić, iż u takich ludzi Ashwagandha podawana we właściwych ilościach może bardzo skutecznie wpływać na podwyższenie poziomu testosteronu. Jednocześnie porównując różne badania, można śmiało dojść do wniosku iż właściwą opcją będzie regularna suplementacja w dłuższym czasie.

Warto wspomnieć, iż z innego badania jasno wynika dość duży spadek poziomu kortyzolu przy jednoczesnym podwyższeniu testosteronu. Swego czasu żeń-szeniem indyjskim wspomagano terapie lecznicze związane z nadmierną produkcją kortykosteroidów prowadzącą do groźnych powikłań. Efekt? Jak najbardziej zadowalający. Skoro to stosunek ilości testosteronu do kortyzolu może wpływać na nasze rezultaty treningowe oraz rozwój mięśnia, to Ashwagandha może być z powodzeniem wykorzystywana w sporcie. Jak to jednak wygląda? Otóż po pierwsze, mówi się że im większa masa mięśniowa, tym łatwiej i efektywniej możemy spalać tkankę tłuszczową. Poza tym, wspomniane wcześniej hormony są istotnym czynnikiem sprzyjającym między innymi procesom lipolizy odpowiedzialnej za spalanie tłuszczu zmagazynowanego. Nic więc dziwnego, że suplementacja Ashwagandhą może wpłynąć na ów mechanizm na drodze efektu podwyższającego poziom / produkcję hormonów. Oczywiście należy brać pod uwagę, że istnieje jeszcze coś takiego jak granica biologiczna, której to się nie przeskoczy. Wpływ Ashwagandhy na anabolizm nie polega rzecz jasna wyłącznie na testosteronie i kortyzolu… Już kiedyś wspominaliśmy sobie o TNF, prawda? Tym razem chodzi o TNF alfa, czyli miokinę posiadającą wpływ degradacyjny na tkankę naszych mięśni. Generalnie przypisuje mu się oddziaływanie zanikowe względem mięśni, jednakże szczególnie podniesieniu jego poziomu sprzyjają konkretne okoliczności. Mianowicie, niektóre choroby oraz wiek. Tak jak maleje poziom testosteronu wraz z wiekiem, tak samo im jesteśmy starci tym wyższy poziom TNF alfa idzie odnotować w mięśniach. Podobnie jest w przypadku niektórych chorób przewlekłych, jeśli ktoś ma problemy z odpornością. Istotnym więc dla rozwoju mięśni jest kontrolowanie i obniżanie poziomu tej miokiny, przy zachowaniu równowagi hormonalnej i ewentualnemu podwyższeniu interesujących nas hormonów. Co ciekawsze, zgodnie z badaniami witanolidy z Ashwagandhy skutecznie zmniejszają produkcję TNF alfa, co już jest ogromnym ułatwieniem dla rozwoju sylwetkowego oraz wysiłkowego. Tym bardziej, że miokina ta w nadmiarze negatywnie oddziałuje na cały aparat ruchu, wraz z tkanką łączną. Ponadto, ogranicza produkcję i samo działanie zarówno testosteronu, jak i insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF-1). Myślę zatem, że suplementacja żeń-szeniem indyjskim nawet jeśli nie wykaże kolosalnego anabolicznego wpływu względem każdej osoby, to będzie nieocenionym wsparciem.